"Śniadanie u Tiffany'ego" : Pain au chocolat

Holy Golightly (Audrey Hepburn) mieszka w Nowym Jorku. Jest zwariowaną, postrzeloną ekscentryczką. Żeby tego było mało jest również bardzo piękna i zjawiskowa. Holy czerpie z życia garściami, nie przejmując się drobiazgami szuka swojego miejsca na świecie.
Nagle do budynku, w którym mieszka Holy wprowadza się Paul (George Peppard) - młody pisarz. Kto wie, co wyniknie z tej słodko-gorzkiej znajomości? Łączy ich uczucie i... śniadania u Tiffany'ego.




To co Holy trzyma w dłoni to bułeczka z czekoladą, czyli Pain au chocolat.

Dziecinnie proste w wykonaniu o ile nie będziemy bawić się w samodzielne przygotowanie ciasta francuskiego.




PAIN AU CHOCOLAT

SKŁADNIKI:

  • 1 opakowanie ciasta francuskiego
  • 100 g mlecznej, lub gorzkiej czekolady
  • 1 żółtko


PRZYGOTOWANIE:

Ciasto rozłożyć i pokroić na prostokąty. Czekoladę połamać na kostki, a kostki na kolejne mniejsze części. Na brzegu każdego z prostokątów ułożyć kilka kawałków czekolady. Zawijać ciasto w grubsze rulony i układać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Każdy zwinięty kawałek ciasta posmarować żółtkiem.

Piec w piekarniku nagrzanym do 220 C przez ok 10-15 min, aż bułeczki zarumienią się z wierzchu.










7 komentarze:

  1. Och, jak ja uwielbiam Audrey Hepburn...Ideał kobiety... Tylko to palenie w ilościach niezwykłych...Ciacha mniam, mniam...

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniały blog i przepisy!

    OdpowiedzUsuń
  3. Emcia Pichci!16 grudnia 2012 10:05

    mniam :) proste i jakie pyszne :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Audrey Horne12 lutego 2013 22:43

    Klasyka, piękno i pyszne bułeczki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. art attack {be inspired}17 lutego 2013 10:38

    Ach!! Moja ukochana Audrey w roli Holly! I tak tęsknię za pain au chocolat z przytulnej piekarni we Francji... KONIECZNIE muszę zrobić takie !

    Twój pomysł na bloga jest genialny!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Magdalena Wojaczek28 lutego 2013 21:59

    mogłabym je jeść cały czas!! :) są przepyszne!! wiem co mówię bo pracowałam we francuskiej patisserie. I jadłam je prosto z pieca!! nie ma nic lepszego do kawy!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Magdalena Wojaczek28 lutego 2013 21:59

    mogłabym je jeść cały czas!! :) są przepyszne!! wiem co mówię bo pracowałam we francuskiej patisserie. I jadłam je prosto z pieca!! nie ma nic lepszego do kawy!!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz, pojawi się on po zatwierdzeniu.

 

ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA








Facebook

Obserwatorzy

Google+ Followers