"Władca Pierścieni" : Lembas, chleb elfów.

Średnio przepadam za fantastyką. Są pewne książkowe wyjątki - Terry Pratchett.Władca Pierścieni nie jest filmem który pobiegnę oglądać z bijącym sercem, ale tylko dlatego, że tak już po prostu mam. Kręci mnie coś innego. Cenię sobie go, bo jest genialnie zrobiony, ciekawy, wciągający momentami, ze świetną obsadą aktorską, ale generalnie wolę innego typu dziwności.





Jednak Władca Pierścieni przyciąga, bo jest tam Frodo, Legolad, Aragorn i.... JEDZENIE.

Ostatnio jeden z nowym kulinarnych magazynów KUKBUK przedstawił przepis na elficki chleb LEMBAS. Początkowo chciałam skorzystać z tego przepisu jednak zupełnie odbiegał on od rzeczywistego (filmowego) Lembasa i tego jak opisuje go książka.



Informacje na temat tego chleba, które udało mi się wydobyć od jednego znajomego elfa to:
  • Lembas jest chlebem niecodziennym, spożywanym w podróży, nie jakimś tam do kanapek, czy coś
  • Lembasy formowane są w cienkie ciastka
  • Są bardzo pożywne i pozostają świeże przez miesiące pod warunkiem, że znajdują się w swoim pierwotnym opakowaniu z liści
  • Na zewnątrz Lembasy powinny być brązowe, a w środku kremowe
  • Sposób przygotowania Lembasów jest pilnie strzeżony i rzadko ujawniany nie-elfom (cieszcie się, że macie to szczęście!)
  • Nazwa Lembas pochodzi z sindarinu i oznacza droga-chleb

LEMBAS, CHLEB ELFÓW

SKŁADNIKI:

  • 2-3 szklanki mąki
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • garść jagód goji (rodzynek, lub orzechów)
  • 1 jajko
  • 1/2 szklanki mleka
  • 2-3 łyżki miodu
  • 1/2 szklanki cukru pudru

PRZYGOTOWANIE:

Mąkę przesiać do miski, dodać proszek do pieczenia i cukier. Wymieszać. Mleko, miód, jajko zmiksować. Dodać do suchych składników. Całość wymieszać, dodaj jagody i wyrobić. Gdyby było zbyt rzadkie dodać mąki. Ciasto ma być takie żeby odchodziło od miski i dłoni i można było je rozwałkować.

Ciasto rozwałkować i wyciąć kwadraty. Ułożyć na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Piec w temp 170 stopni do czasu aż się zarumienią lekko z wierzchu.







59 komentarze:

  1. veggy and hunter12 stycznia 2013 02:02

    Rewelacja! :D co za genialny pomysł! A ten chleb to raczej takie ciastka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
  2. veggy and hunter12 stycznia 2013 02:04

    Przejrzałam resztę postów :) gratuluję pomysłu na blog, świetna sprawa - będę wpadać częściej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
  3. kuchenny bałagan12 stycznia 2013 13:54

    Lembas to jest to! Zawsze mnie kusił en chlebek, gdy czytałam książkę, na pewno wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bizneswoman w kuchni12 stycznia 2013 15:33

    Pierwszy raz trafiłam na taki filmowy blog kulinarny i bardzo mi sie tu u Ciebie podoba.
    Lubię oglądać filmy i na pewno chętnie bedę tutaj zaglądać :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    • Bardzo dziękuję za miły komentarz, oczywiście zapraszam serdecznie :)

      Usuń
  5. facet z nożem12 stycznia 2013 16:56

    Super, zrobię sobie przed następną wyprawą do Mordoru :)
    A tymczasem podpowiadam: zaczepno-obronny chleb krasnoludów ze "Świata Dysku" Terry'ego Pratchetta - to dopiero czelendż :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    • Ostatnio dostałam wyzwanie przygotować mózg a'la Hannibal, zaczepno-obronny chleb to ja już kiedyś zrobiłam całkiem przypadkowo. Na pewno po uderzeniu w głowę zabijał :D

      Usuń
    • Jestem za chlebem krasnoludów! I innymi pysznościami jak szczury od Świdra np. ;) No albo chociaż obowiązkowe kilka rodzajów curry :)

      Usuń
  6. Przypraw mnie12 stycznia 2013 17:51

    Widocznie rozmawialiśmy z elfami z różnych regionów. ;) Nie ma to tamto Lembas wyzwala wyobraźnię. I dodaje sił na drogę.
    Pozdrawiam
    Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
  7. Kukbukowy przepis na Lembas, hmmm przemilczę. ;) Twoja wersja wygląda na zgodną z tolkienowska wizją. Pozdrawiam, fanka Tolkiena. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    • Właśnie, ktoś ich oszukał z tym przepisem ;) Mam w planach jeszcze kilka tolkienowskich przepisów, więc mam nadzieję, że jeszcze tu wpadniesz ;)
      Pozdrawiam - Twoja fanka ;)

      Usuń
    • Bardzo mi miło. :)

      Trudno uwierzyć, że w redakcji nie znalazł się nikt, kto zajrzał do książki i mógł to wyłapać. A może zabrakło dopisku, że to luźna interpretacja i autora po prostu poniosła kulinarna fantazja, a z książkową wersją nie ma za wiele wspólnego? Tych, którzy nie czytali LOTR kukbukowy przepis wprowadza w błąd.

      Usuń
    • To w koncu sie zgadza czy nie?

      Usuń
    • Ten w magazynie KUKBUK się nie zgadza.

      Usuń
  8. Ja też nie przepadam za fantasy a ostatnio wylądowałam w kinie na Hobbicie. Nie było tam jakiegoś szczególnego jedzenia ale film mi się o dziwo podobał:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    • Ja jeszcze nie oglądałam, ale muszę to nadrobić. Kto wie, może zakocham się w fantastyce ;)

      Usuń
    • Jak to nie było jedzenia, przecież Krasnoludy wyjadły Bilbo całą spiżarnię różnorodności. Pozdrawiam (fanka filmów i jedzenie)

      Usuń
  9. Ohh, Legolas był moją pierwszą filmową miłością, a jak oglądałam LoTR po raz pierwszy to miałam lat 9...;-) I tak trwa do dziś...chyba nie wypada mi kiedyś nie zrobić tego chlebka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    • Ja byłam wtedy w podstawówce, nie pamiętam w której klasie, ale byłam chyba ciut starsza ;) I mi od początku podobał się Frodo, ale to dlatego, że w tym aktorze zakochałam się wcześniej przy okazji innego filmu :)

      Usuń
    • Poczułam się staro...

      Usuń
  10. Proponuję ugotować coś z czarodziejskiej kuchni(Harry Potter).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
  11. Sindarin to elfi język... wiem że to nie główna myśl artykułu ale warto wiedzieć co to jest jeśli się o tym wspomina...

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Sindarin

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
  12. Ratatouille! Ugotuj Ratatuj, takie jak szczurek Remi zrobił dla Antona Ego w przecudownej animacja Pixara!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    • A warzywa teraz takie drogie... żartuję, oczywiście że ugotuję ;)

      Usuń
    • Cudownie! W takim razie od dziś jestem wierną czytelniczką bloga. Pozdrawiam :)

      Usuń
  13. Lembasy-srembasy, polskie wojsko używa tego od czasów kiedy Jackson wyciskał jeszcze pierwsze pryszcze w podstawówce. Jedyne i niepowtarzalne - suchary specjalne SU-2:D idealnie pasują do opisu lembasów i są lepsze, bo nadają się do jedzenia po wielu latach, bez opakowania z liści :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    • ooo tak... smaku tych sucharów nie sposób zapomnieć ;)

      Usuń
    • Wiedziałem że kiedyś ktoś o tym wspomni... Te suchary pamiętają niejedną wojnę. Chociaż najbardziej zadziwiającą ich cechą jest nie psucie się. Ja tam bym się bał pytać o przepis na nie, bo za czasów jak były wymyślone ciężko było o "mąkę". (te obecne 36 miesięczne wersje to zwykłe podróby ;))

      Usuń
    • lepiej żyć w nie wiedzy z czego mogły się składać ;)

      Usuń
    • a słoninę z wojskowej puszki pamiętacie?

      Usuń
  14. Twój blog jest świetny! Bardzo oryginalny i ciekawy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
  15. Lembasy wyszły super, lekko miękkie, przyrumienione, nie za słodkie - idealne.
    Dzięki za przepis :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
  16. Dzięki Paulina!! :)

    W weekend pracuje, więc Lembasy niezbędne ;)

    Pozdrawiam
    Mati

    OdpowiedzUsuń
  17. Czy goji mogą być suszone? Bo zwykłych chyba nawet nigdy nie widziałem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    • Nawet muszą, a faktycznie nie uwzględniłam tego w przepisie :) Oczywiście te jagody można zastąpić rodzynkami, nie zaszkodzi dodac też orzechów, a generalnie chodzi o to żeby spełniały swoją rolę, czyli dodawały energii :)

      Usuń
  18. www.kasia-gotuje.pl25 stycznia 2013 09:52

    Muszę wypróbować,bo często gram Elfami :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Jak Ty na to wpadłaś ?! Dodane do listy "TO DO" :p

    OdpowiedzUsuń
  20. Wyszły pyszne! :) Aczkolwiek muszę zrobić je jeszcze raz z jagodami, a nie z orzechami.

    Dzięki Paulina!

    OdpowiedzUsuń
  21. Wyszły bardzo pyszne, chyba najlepiej smakowały jeszcze na ciepło :D Ale zrobiłem je z suszoną żurawiną ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Cieszę się :) Mi też najbardziej smakowały na ciepło, przekrojone wzdłuż i posmarowane masłem :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Sindarin to po prostu język elfów szarych:) (czyli możesz napisać że nazwa lembas wywodzi się z języka sindarińskiego:)). Też widziałam ten chlebek w KukBuku i mnie zdziwił: jakbym już robiła coś dla Hobbitów, to pewnie z piwem;)
    Pozdrawiam!
    ps. i gratuluję Bloga Roku:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja polecam się pokusić o jakąś potrawę z Harrego Pottera. Tam mnóstwo było rzeczy typu dyniowe paszteciki, czy kremowe piwo.

    OdpowiedzUsuń
  25. Milena Gumienny14 kwietnia 2013 21:04

    a jakiś pomysł w jakie liście zawinąć lembasa? I czy z podanego przepisu, rzeczywiście pieczywko można przechowywać dłuższy czas?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    • Tak, w szczelnym opkowaniu mogą być przechowywane przez dłuższy czas. Najlepiej zawinąć je w jakieś "bezpieczne" liście, czyli np. liście rabarbaru, szczawiu, sałaty, albo po prostu w liście kapusty (np. włoskiej, ma ładne zielone liście) :)

      Usuń
  26. Milena Gumienny14 kwietnia 2013 21:05

    Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  27. Magiczna Szuflada14 maja 2013 08:23

    W domu mam dwójkę miłośników tego filmu... Czasami rozmawiają po elficku, a ja nie wiem co się dziej ;)
    Pozwolisz, że skorzystam z przepisu. Z pewnością sprawię im fantastyczną niespodziankę.
    Wow... Idę szukać dalej:)
    Ściskam Ilona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
  28. prawie-wyszlo17 lipca 2013 13:10

    Pamiętam ten chleb na wykopie, robił furorę.:D

    OdpowiedzUsuń
  29. Wybrubowałam już drugi przepis z tego bloga i jestem po raz drugi BARDZO zadowolona !!

    OdpowiedzUsuń
  30. O, z pewnością wypróbuję :) Mam nadzieję, że mi wyjdą ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. 1/2 szklanki to znaczy że pół szklanki?

    OdpowiedzUsuń
  32. LEGOLAS - jest do schrupania ;-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz, pojawi się on po zatwierdzeniu.

 

ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA








Facebook

Obserwatorzy

Google+ Followers