czwartek, 11 kwietnia 2013

"Jedz, módl się i kochaj" : Pizza neapolitańska


Czasami w życiu pojawia się chwila marazmu, bolesnej psychicznie stagnacji. Życie staje w miejscu i nie chce ruszyć.  Nie każdy zdecydowałby się na tak odważny krok jak bohaterka filmu "Eat, pray, love". Rzucić całe swoje dotychczasowe życie i ruszyć w podróż w głąb siebie i nie tylko...

Liz (Julia Roberts) jest trzydziestokilku letnią kobietą. Ma (jakby się mogło wydawać) poukładane życie, męża, dobrą pracę. Wszystko na swoim miejscu. Mimo całego życiowego dobytku czuje się nieszczęśliwa, niespełniona, tak jakby gdzieś zagubiła część siebie. Pierwszym krokiem do odcięcia się od dotychczasowego życia jest rozwód z mężem. Kolejnym postanowienie zwiedzenia trzech państw, których nazwy rozpoczynają się na literę "I" - Italia, Indie, Indonezja. We Włoszech Liz doznaje kulinarnych orgazmów jedząc najlepsze makarony, owoce morza, pizzę, w Indiach spędza długie godziny na medytacji, aby później w Indonezji oddać się letniemu romansowi z przystojnym Felipe (Javier Bardem).

Cała historia jest dość, jakby to nazwać - baśniowa i nie do końca jest to w tym przypadku pozytywne określenie. Może tak miało być, ale jak dla mnie było po prostu trochę za pięknie. Liz wyjeżdża nie martwiąc się o nic, na każdym kroku spotyka się z życzliwością ludzi, samym pysznym jedzeniem, zniewalającymi krajobrazami i przystojnymi mężczyznami. Trochę to naciągane...

Kulinarna przygoda zaczyna się we włoskiej kawiarni, gdzie napotkana kobieta kupuje Liz cappuciono i pyszną napoleonkę. Później mamy scenę z nauczycielem włoskiego. Następnie Liz samotnie obserwując zakochaną parę zamawia talerz spaghetti, widać, że rozkoszuje się każdym kęsem. 



W kolejnej kulinarnej scenie Liz razem z włoskimi przyjaciółmi spędza czas w restauracji. Zamawia tam karczochy po żydowsku, szynkę z melonem, bakłażany z ricottą, spaghetti a'la carbonara, papardelle z ragu z królika, makaron linguini z małżami, flaczki po włosku, saltimboccę, a na dopełnienie 2 litry wina ;)

Wpis zakończę pizzą neapolitańską. Pizzeria, w której nagrywana była ta scena nazywa się L'Antica Pizzeria Da Mic. Mieści się ona w Neapolu i podobno serwują tam najlepszą pizzę na świecie. 




Przepis na pizzę neapolitańską jest zastrzeżony przez Komisję Europejską jako wyrób tradycyjny. Jeśli zamówimy taką pizzę w pizzerii to powinna być ona wykonana wg.. ściśle określonej receptury. Do stworzenia pizzy neapolitańskiej potrzebne są pomidory San Marzano i mozzarella z mleka bawolic (mozzarella di bufala campana). Mąka do wyrobu pizzy powinna być 0 lub 00. Ja do swojej pizzy użyłam mąki chlebowej (typ 750 i wzwyż), jest to optymalne rozwiązanie. Do wyrobu pizzy należy unikać mąki tzw. "tortowej". Proporcje z których korzystam przy wyrobie ciasta na pizzę to 3:1, czyli np. 3 szklanki mąki i 1 szklanka wody + zaczyn drożdżowy i dodatki (oliwa, zioła, sól).



PIZZA NEAPOLITAŃSKA
składniki na 2 średnie pizze

SKŁADNIKI:
  • 3 (+1 łyżka do zaczynu) szklanki mąki chlebowej (typ 750)
  • 1 i 1/4 szklanki ciepłej wody
  • 2 łyżki oliwy
  • 2 łyżeczki soli
  • 2 kulki sera mozzarella
  • 1 puszka dobrej jakości pomidorów
  • 1 łyżeczka suszonego oregano (opcjonalnie)
  • 1 łyżeczka cukru
  • 25 g świeżych drożdży
  • Kilka listków świeżej bazylii


PRZYGOTOWANIE:

  1. Przygotować zaczyn: drożdże rozkruszyć do miseczki, dodać 1/4 szklanki ciepłej wody, łyżeczkę cukru i łyżkę mąki. Odstawić na 15 minut.
  2. Do dużej miski wsypać mąkę. Dodać szklankę wody, 2 łyżeczki soli, 2 łyżki oliwy i zaczyn drożdżowy.
  3. Ciasto wyrobić dokładnie, im dłużej będziemy ciasto wyrabiać, tym lepsza będzie pizza, bardziej puszysta, a nie zbita. Gdyby za bardzo się kleiło do dłoni, można podsypać stolnicę, lub blat mąką.
  4. Ciasto uformować w kulkę, włożyć do miski, przykryć i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. Potrwa to ok. 1 godzinę.
  5. Wyrośnięte ciasto podzielić na dwie części. 
  6. Włączyć piekarnik i nagrzać razem z blachą do do maksymalnej temperatury. U mnie jest to 250 stopni.
  7. Przygotować sos pomidorowy. Pomidory z puszki pokroić, dodać suszone oregano (opcjonalnie) i odrobinę soli. 
  8. Ser pokroić w plastry. 
  9. Na kawałku papieru do pieczenia uformować ciasto rękami - nigdy przy pomocy wałka, czy innych przyrządów. Pizza nie musi być idealnie okrągła.
  10. Na gotowy, cienki placek wylać połowę przygotowanego sosu. Ułożyć plastry sera. 
  11. Przygotowaną pizzę przełożyć na rozgrzaną blachę i włożyć do bardzo nagrzanego piekarnika. Czas pieczenia to ok. 12-15 min., w zależności od temperatury piekarnika.
  12. Gotową pizzę posypać świeżą bazylią. 





Jedz, módl się kochaj / Eat, pray, love (2010)
reż. Ryan Murphy
na podstawie książki "Jedz, módl się i kochaj" Elizabeth Gilbert

24 komentarze:

  1. Pizzę uwielbiam:)
    A film widziałam 'trzy po trzy' muszę przyznać ;).
    Czytałam książkę "Masz przyjaciela. Jedz,módl się i kochaj w Rzymie", napisaną przez Lucę Spaghetti:).
    Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ileż razy przypominałam sobie sceny z jedzeniem z tego filmu, by poczuć się lepiej :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Książkę czytałam i byłam pod wrażeniem, film już mnie nie powalił, ale to kwestia gustu;) Jako fanka wszystkiego co włoskie, a jedzenia chyba przede wszystkim, dam sie pokroić za taką pizzę i makaron. Pizza wygląda idealnie!!

    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  4. To ja zrobię pizze i zapodam sobie filmik dzisiaj:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam ten film, uwielbiam klimat Włoch, uwielbiam pizzę :) Twoja wygląda fenomenalnie

    OdpowiedzUsuń
  6. Zielona strona Flinstona11 kwietnia 2013 10:57

    niestety pizzy ani makaronów nie jadam...ale podziwiam twoją formułę bloga :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Inspirowane Smakiem11 kwietnia 2013 11:36

    Nie widziałam filmu, ale ta pizza mnie zachwyciła!

    OdpowiedzUsuń
  8. o nie! cudownosci, a ja na diecie i nie moge sprobowac :/

    ale od czasu do czasu wroce po ten przepis ;)

    mam ogromna prosbe - moglabys napisac jak umiescilas ta aplikacje o cookie?

    z gory bardzo dziekuje za pomoc :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam pizzę, ale nigdy nie robiłam sama, bo zawsze zastanawiałam się, czy koszt nie byłby za duży. Teraz naszła mnie ochota.
    Zupełnie jak na cytrynowe ciastka Sansy, bo chociaż nie lubię słodkości, to fajnie byłoby przyrządzić coś z ulubionego serialu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. a jakby tak skorzystać z inspiracji na życie :-)i tak sobie pojechać w świat i zasmakować życia ?

    OdpowiedzUsuń
  11. książka mnie zauroczyła! i ta pizza też,choć do sosu dodałabym nieco czosnku/przepadam;)

    OdpowiedzUsuń
  12. wygląda tak pysznie!i mnie w życiu jeszcze nic tak nie urosło drożdżowego, może po prostu złe przepisy?albo wykonanie?:)i mam pytanko, czy ja nie widzę, czy rzeczywiście nie ma tutaj opcji drukowania przepisu? Twojego bloga odkryłam kilka dni temu i może jeszcze nie wszystko wiem/umiem? pozdrawiam kinga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, brakowało opcji drukowania przepisu, ale już to nadrobiłam, przycisk "print" znajduje się pod wpisem :) Co do ciasta drożdżowego to na pewno jest to kwestia przestrzegania kilku zasad dot. wyrastania i samego procesu tworzenia ciasta i pewnie trochę też wprawy :) Ale to tak naprawdę nie takie trudne jak się wydaje ;) Próbuj i się nie poddawaj, a jak w końcu Ci się uda to potem będziasz mogła robić drożdżowe z zamkniętymi oczami ;) Pozdrawiam!

      Usuń
    2. ale ze mnie ciemna masa! oczywiście, teraz widzę!:) a czy możesz się podzielić tymi złotymi radami?pozdrawiam i dziękuję za odpowiedź

      Usuń
    3. Żadna ciemna masa, ja po prostu ten przycisk dodałam dopiero przed chwilą :))

      Moje porady odnośnie ciasta:
      W pomieszczeniu w którym przygotowujemy ciasto drożdżowe należy zadbać o to aby nie było zimno, żeby nie było przeciągów, bo ciasto nie lubi zimna i często z powodu złej temeperatury w pomieszczeniu nie wychodzi :) Drugą istotną sprawą jest to aby woda z którą mieszamy drożdże nie była zbyt gorąca, bo drożdże to takie żyjątka które nie lubią gdy je się traktuje zbyt dużym ciepłem (bezpośrednio), najlepiej gdy woda do zaczynu będzie taka letnia, ale też nie za zimna. Najlepsze (moim zdaniem) są świeże drożdże, po wyciągnięciu ich z lodówki muszą nabrać temperatury pokojowej. No i wyrabianie... Bardzo trudna i żmudna praca, ale od tego również wiele zależy. Nawet gdy początkowo ciasto wyrabia się z trudnością i przykleja do dłoni to należy unikać zbyt obfitego podsypywania mąką, bo to sprawi że z ciasta może wyjść gniot, a nie puszyste ciasto drożdżowe, a długie wyrabianie sprzyja tworzeniu się glutenu który związuje ciasto. Ciasto musi wyrastać w ciepłym miejscu i to chyba na tyle :) Przepraszam, że tak chaotycznie, ale pisałam jednym ciągiem z głowy :)

      Usuń
    4. tak właśnie myślałam, ale nie chciałam się pogrążać:) i dziękuję za porady, najgorzej u mnie z cierpliwością do wygniatania ciasta, ono mi się tak ciągnie i w ogóle...ale trzeba spróbować:)dziękuję raz jeszcze

      Usuń
  • Ładna ta Twoja pizza :)
    Film mi się dosyć podobał, ale bez szału.. trochę taka bajka dla dużych dziewczynek ;) ale fakt- motyw 'około jedzeniowy' jest bardzo przyjemny. Ten film przypomniał mi, żeby cieszyć się każdą chwilą, każdą filiżanką kawy i każdym miłym momentem :)
    Co do pizzy.. Podczas wizyty w Neapolu byłam w tej pizzerii. Ładny, bardzo skromny wystrój, mnóstwo ludzi, duże stoły i papierowe serwetki. Gorąc bijący od pieca, błyskawiczna i sympatyczna obsługa, niskie ceny i menu ograniczone do dosłownie 3 czy 5 pozycji. Ze znajomymi określiliśmy to miejsce jako 'klimatyczna speluna'. Lokal ma długą historię, jest jedną z najstarszych (lum może i najstarszą) pizzerią w mieście. Zawsze był znany i lubiany, a od czasów filmu i zawieszenia antyramy z Julią Roberts- tym bardziej.
    Jednak... powiem szczerze, że pizza... Ok, była smaczna, ale jadłam lepszą! Ta w moim prywatnym rankingu ma w najlepszym wypadku trzecie miejsce! I możliwe, że pogorszyła się z czasem jej jakość, bo byłam tam z grupą 10 znajomych- Włochów, Niemców, Francuzów i Greków- i wszyscy mieliśmy podobne odczucia.

    Co nie zmienia faktu, że pizza jest ZAWSZE dobra ;)

    OdpowiedzUsuń
  • ach, jeszcze coś o samej pizzy- ta w Neapolu (zwłaszcza w tej sławnej pizzerii)- jest tak cieniutka i 'rozmoczona', że nie ma szans, żeby ją pokroić w trójkąty i jeść rękami! bez noża i widelca nie da rady

    OdpowiedzUsuń
  • mm ale wspaniała pizza :) najprostsze smaki są chyba najlepsze! dawno nie robiłam domowej, może się skuszę właśnie na neapolitańską :)

    OdpowiedzUsuń
  • Też czasem robię pizzę w domu, a taka z małą ilością składników najbardziej mi odpowiada.

    OdpowiedzUsuń
  • Czarodziejka z ciebie! Taka apetyczna pizza własnoręcznie! Podziwiam, no i trochę zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  • a tak się ostatnio zastanawiałam nad domową pizzą... ;)

    OdpowiedzUsuń
  • Wspaniała pizza! A film uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  • jakaś dziwna

    OdpowiedzUsuń