sobota, 11 stycznia 2014

Tiramisu z serialu Homeland

Homeland / Ojczyzna to świetny serial opowiadający historię lekko chorej psychicznie agentki CIA Carrie Mathison, oraz sierżanta Nicholasa Brody’ego, który w przeciągu jednego dnia staje się narodowym bohaterem. Niestety paranoicznie podejrzliwa Carrie twierdzi, że jest całkiem odwrotnie. Uważa Brody’ego za zdrajcę i stale próbuje tego dowieść.


Pierwszy sezon serialu był świetny, trzymał w napięciu. Drugi trochę mniej, a trzeci podobno był najlepszy (obejrzałam tylko kilka pierwszych odcinków trzeciego sezonu). Cała historia jest ciekawa, porusza wyobraźnię, bo jest możliwa do urzeczywistnienia. Świat wywiadu pokazany jest w szarych barwach – niedociągnięcia i niekompetencja na każdym kroku. Ciągle nie wiadomo kto ma racje, po czyjej stanąć stronie – *chorej psychicznie Carrie , czy tajemniczego Brody’ego.  

Poza serialem warto też przeczytać książkę, sequel serialu „Homeland. Ścieżki Carrie.”, autorstwa Andrew Kaplana. Opowiada ona o tym co działo się w życiu zawodowym Carrie zanim trafiła na Brody’ego. Polecam Wam bardzo!




*Carrie choruje na cyklofrenię, jest to zaburzenie psychiczne objawiające się cyklicznymi zmianami nastroju. Chorobę można kontrolować lekami, o ile oczywiście się je zażywa… 



W trzecim sezonie, a dokłanie w pierwszym odcinku jest scena, w której Carrie dowiaduje się, że gazety napisały o niej coś bardzo nieciekawego. Zdradzając przy okazji co łączy ją z Brodym. Wściekła Carrie idzie spotkać się z Saulem i wykrzyczeć mu co nie co... Saul proponuje jej aby usiadła i zjadła z nimi tiramisu ;) Nie wiem jak Wy, ale ja rzuciłabym mu tym tiramisu, albo powiedziała, żeby się nim wypchał ;) W każdym razie ja dzięki tej scenie miałam przynajmniej pretekst, aby w końcu spróbować przygotować ten włoski deser. 

Opierałam się na kilku włoskich przepisach, nie ma tu zbyt wiele filozofii - dobry ser mascarpone, likier migdałowy Amaretto, podłużne biszkopty typu "ladyfingers", kawa, najlepiej świeżo zaparzone i ostudzone espresso i świeże jajka.



SKŁADNIKI:
  • 2 opakowania biszkoptów typu "ladyfingers"
  • 3 jajka
  • 3-4 łyżki cukru
  • szczypta soli
  • 750 g serka mascarpone
  • 1-2 filiżanek espresso
  • 3-4 łyżki likieru Amaretto (można pominąć jeśli nie lubimy posmaku alkoholu)
  • 2-3 łyżki gorzkiego kakao
PRZYGOTOWANIE:
  1. Po pierwsze nie należy bać się jajek - salmonella brzmi jak imię wiedźmy wymyślonej, aby straszyć małe dzieci. Wystarczy jajka dobrze umyć, najlepiej pod wrzątkiem. A jeszcze lepiej sparzyć przez moment skorupkę i tyle. Salmonella jak już może znajdować się na skorupce, nie w sterylnym środku jajka.
  2. Jajka podzielić na żółtka i białka - żółtka ubić z cukrem, a białka z szczyptą soli na sztywną pianę. 
  3. Do żółtek dodać serek mascarpone, ponownie zmiksować. Dodać pianę z białek, wymieszać delikatnie do połączenia. Dodać Amaretto.
  4. Biszkopty zanurzać w kawie, dosłownie na sekundę lub dwie, żeby tylko lekko nasączyły się kawą, a nie były zbyt rozmiękczone. Układać je obok siebie w naczyniu. 
  5. Na biszkopty nałożyć warstwę kremu, na krem ponownie biszkopty. Ostatnią warstwą powinien być krem. Schłodzić w lodówce przez kilka godzin, a najlepiej całą noc. Przed podaniem posypać gorzkim kakao.


5 komentarzy:

  1. Inspirowane Smakiem11 stycznia 2014 06:57

    Polecam dokończyć odcinki trzeciego sezonu, bo faktycznie jest świetny, ale dopiero od połowy. Chociaż dziwi mnie trochę, po zakończeniu 3 sezonu, że jeszcze mają kręcić kolejny.. Zobaczymy. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię ten serial, tiramisu zresztą też ;) twój blog jest wspaniały, będę zaglądać pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. magda mycatcooks11 stycznia 2014 15:43

    super, dzisiaj czuję się zainspirowana tym przepisem i zaraz znikam do kuchni :)

    OdpowiedzUsuń
  4. tira Misiu o wow!! mniam!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Gosia Skrajna11 stycznia 2014 20:49

    Uwielbiam tiramisu. Ja robie bez alkoholu, naprzemiennie używam biszkoptów okragłych lub podłużnych. Natomiast zaskoczona jestem dodaniem szczypty soli do ubijanych białek...W jakim celu? Chętnie się dowiem...

    OdpowiedzUsuń